Byłam dzisiaj na wycieczce w Sochaczewie, właśnie wróciłam. Poszłam mimo, że jestem chora, bo nie chciałam tracić wycieczki z pociągami i kosztowała mnie aż 35zł. Było…nie wiem jak to opisać….było…smutno…
Na początku wycieczka zapowaidała się fajnie. Jechaliśmy ekspresowym pociagem i była to 2 klasa. Było bardzo fajnie. Potem mieliśmy jakąś wycieczke, którą prowadził jakiś cpun, przewodnik, który tłumaczył rzeczy jak dla 6 roczniakow, bo tyle mieli własnie lat towarzysze naszej wycieczki *_* Była ten przwodnik dla nas chamski. Potem przez godzinę jechaliśmy pociagem, który miał zamiast siedzeń koło siebie, rozłozone stoliki, i krzesełka. A prędkość z jaką ta maszyna jechała…była przewrotna…15km/s. Ale była to fajna przejażdźka. Potem było przejście lasu, około 50 minut. Serka zgubiła tam swoje okularki przeciwsłoneczne, i biegłyśmy spowrotem, aby je znaleść, ale okazało się, że pan zychol je zabrał, bo potem je oddał i nie chciał powiedzieć, gdzie je znalazł. Potem jechaliśmy 7 minut ta genialna pociagówą i było ognisko…normalnie nie wiem, jakie to było nudne! Nie dość, że wszystkim spadały parówy do ognia, to jeszcze gdy stałam koło Serki, jak ona „paliła” swoją parówe, to mi dym z ogniska wpadł do japy, i teraz ciagle to czuje i chce mi się kaszleć. Potem wracaliśmy, znów tą maszynką :-) i potem zwykłym pociagem. Było by super, gdyby nie takie pedały , „jasiak” i „łoch” ( nie powiem kto to, tak naprawde, bo nie chce sobie blogu obrzydzać ) są tacy chamscy, ciagle mówią na Serkę „kaszalot” i ciagle mówią, by nie dotykac rzeczy co trzymała Kasia bo sie zarażą. Bezmózgowcy!! A za Escaflowne 08 nadal nic…

Moje szabloniki:
-Van Fanel
-Miyu Yamano
-Hitomi Kanzaki
-Kizuna i Zero
-Hitomi, Melulu i Van
Regulamin podany pod sondą z Vanem i Folkenem.