Wróciłam wreszcie stamtąd gdzie byłam… normalnie….
Dzień pierwszy
Pojechałam do szpitala, który jest w centrum. Myślałam, że jest porządny, bo tak wyglądał zewnątrz. Ale się poymliłam. Gdy tylko weszłam na odział dla dzieci, przeżyłam załamkę. Na ścianach były jakieś kwiatuszki, „czarownice” na miotłach z kotami. Wszędzie kwiatki i motyli. Poprostu byłam strasznie wkurzona. Ciągle płakałam, szczególnie jak dowiedaziałam się, że będę miała pobieranie krwi następnego dnia. Były tam same bachory, po jakieś siedem lat. Myślałam, że się załamię, ale naszczęście tego samego dnia doszła Milena, bardzo fajna dziewczyna w moim wieku. Jakoś tam przeżyłam to, że musiałams ię umyć w łazience bez zamka. naszcęście nikt nie wszedł ;-)
Dzień drugi
Z samego rana miałam pobieranie krwi. Strasznie się bałam, jak to ja. Cała się trzęsłam i w ogóle. Ale jakoś musiałam sobie dać zrobić, bo robiła mi to, jak ona się nazywała, no… ta najważniejsza, czyli ta co „władała” tym odziałem. Potem miałam USG brzucha. Facet sztrasznie mnie gniutł. Ale no cóż. Musiałam przeżyć. Potem miałam jeszcze EEG głowy. Miałam strasznie upaćkane włosy takim białym „kremem”.
Dzień trzeci i czwarty
Nie pamiętam co się wtedy działo. A nie już wiem. To był weekend. Czyli byłam wolna od badań ^^
Dalej nie pamiętam co dział się którego dnia, więc napiszę tylko urywaki.
Dzień, a razcej noc przed tym jak pojechałam na tomografię, miałam „kontrast”. Wiecie, takie coś co się wkłada do żyły… Musiałam z tym spać. Strasznie się darłam. Jak weszłam do swojego „pokoju” to widziałam, że jedna mama trzymała tam trzy przesytraszone dzieci…Jak miło nie ma co. Nie mogłam się uspokojić przez długi czas.
Wkurzało mnie, że taka jedna, Kasia, która miała 6 lat ciagle przezywała wszystkich świniami itp. Pewnego dnia Milena uderzyła się głową w ścianę i płakała przez dwie godziny. Ta kaśka weszła do pokoju i powiedziała, że wkurza ją ten płacz, bo nie może zasnąć (ona wogle nie chciała spać i nie miała takiego zamiaru). Zamkneła wtedy dzrwi, a ja i Agnieszka (kolejna fajna dziewczyna ^^) się wkurzyłyśmy, bo martwiłyśmy się, że nic się nie stanie Milenie. Otworzyłyśmy drzwi i zaczełam jej przeklinać w twarz. Bachor się trochę pobutnował, ale se darował ^^
Rządzę ^^
I nie przejmuje mnie to, że jednaj osobie nie podoba się blog i nie będę go całego zmieniać. Wogle nie będę go zmieniać. A co do Kuni, to wybacz, nie będe już tak pisać. Wkońcu nie będe cię ptrzepraszać, bo to nie ja zerwałam, ale w sumie, nie powinnam tu tak pisać.
shao263.jpgshao100.jpg