Dzisiajszy dzień, był tym jednym z gorszych. Zaczeło się od Angielskiego. Na angielskim było fajnie, a przy okazji zgłosiłam się do czytania i mam już dwa punkt z głowy (mam punkty w szkole). Potem był francuski. To już była gorsza lekcja… wiecie francuski jak to francuski. Było pytanie osób, ale tylko tych co chciały. Na informatyce też było całkiem fajnie. Tylko wkurza mnie, że tak mało piszemy na komputerze. Ja już zrobiłam ze trzy strony internetowe, a tu piszemy tylko pare słów w notatniku. Jak mnie to wkurzało. Tyle czasu nam dawała żebyśmy coś napisali, a ja bardzo szybko piszę na klawiaturzę. Ale trudno było mi pisać, bo strasznie głośne odgłosy były jak pisałam, a babka cicho mówiła ==
Potem była geografia, to też nie była taka zła lekcja. Ale teraz już się zaczeło.
Była to matematyka. Byłam przy tablicy. Oczywiście nie jestem dobra, miałam dwuje, więc stałam przy tablicy 10 minut zastanawiając się ile to 540 (chyba) podzielić przez dwa -_-”" Rany… wogle nie myślałam o tym jak zrobić zadanie, ponieważ bałam się tego, że stałam przy tablicy. Nie myślałam w ogóle, nie mogłam się skupić i tyle. Poszłam wreszcie do ławki.
Potem polski == Jeszcze gorzej. Pani od polskiego strasznie krzyczy i wali rękami w pierwszą ławkę. Ja tam oczywiście siedze. Sama. Wiadomo, zawsze ja. No więc powiedziałam mamie, a mama pogadała z babka od polaka. Zaczeła się lekcja i babka kazała klasie nie wchodzić, oczywiscie jak to moja klasa == weszło pare osób. Ale babka kazała wyjść. Powiedziała, że mam wejść i wybrać moje miejsce. No i oczywiscie to miejsce było zajęte, ale ja siedziałam na nim w zeszłym roku i było OK. No więc tej dziecwczyny co siedziała w tym moim miejscu, nie było dzisiaj. Ale jej koeżanka była. Wiecie zaczeła sie bunotwać, że to nie jej miejsce. A ja jak już wszyscy usiedli to ja się rozpłakałam. Już dłużej nie mogłam. Wszystkich wkurzam i nie wytrzymałam. Ja chcę być jak najmniej widoczna, a to zawsze ja mam te problemy…
Potem była muzyka, i były prezentacje pracy w grupach, naszczescie moja nie zdążyła (ciesze się tylko dlatego, że nie zabardzo ustaliliśmy to). Potem znów była matematyka (głupia baba od matmy koniecznie chciała tą lekcję). Kartkówkę poprawiałam na tej matmie z 0/4 dostałam… o/4 czyli nie wiem po co ja wogle pisałam to debilstwo.
Ech… to był jeden z gorszych dni…
PS. Zapraszam na Star-of-Love, to rpg które kiedyś było na fushigi-yuugi.mylog.pl