W weekend byłam na pool bilardzie. Grali tam sami mistrzowie. Szczególnie kibicowałam Stevowi Davisowi, ponieważ moja mama widziała jego kariere od samego początku, pozatym mnie też on się spodobał. To zdjęcie niżej dała mu mama do autogaru ^^
Snoo1.jpg
A wiecie co?

Zgubiłam komórkę.

Fajnowo nie? Nie mogłam jej znaleść. Wczoraj jak się pakowałam i nigdzie jej nie było, szukałam po wszystkich możliwych i nie możwliwych miejscach, gdzie mogła by być. Eriya nawet dzwoniła, żeby było słychać, gdzie jest moja komórka, ale ona się ciągle rozładowuje i wyłącza się ==
Na ostatniej przewie (czyli po lekcjach) poszłam do sekretaratu i zapytałam się tam jakiejś pani, gdzie mozna złózyć doniesienie o kradzierzy. Na mój nie fart w sekretariacie była pielęgniarka. Jak myślałam, że ona jest fajna (bo wiecie często u niej bywam, taka jestem powalona XD), ale chyba się pomyliłam. Zaczeła mi gadać, że do szkoły nie przynosi się komórek (cała szkoła przecież ma komórki) i zaczeła mówić, że szkoła za to nie płaci ani nic, ja tylko odpowadałam „Wiem”, bo sorry, ale mi chodziło o to, żeby szkoła płaciła za komórke, tylko by ją znaleść == Wkońcu się odeczpiła. Kazano mi pójść do szatni wypytwać się szatniarek. Wyszłam ze sekretariatu z łzami w oczach (ochrzan numer 1). Po drodze spotkałam P. i jego dziewczynę jak się…e…tegują. Poszłam do szatni. Już se darowałam. Pomyślałam „A dobra jutro się zapytam, albo za tydzień”. Weszłam do szatni i zakładałam buty. Jedna pani kazała mi wziaść rzeczy i wyjść z samej szatni, bo koło mojej szatni jakieś dzieciaki zamieszanie robiły. No ale zapomniałam kurtki, a pani zamkneła szatnię == Myślałam, że się poryczę == Poprosiłam by mi otworzyły, bo zapomniałam kurtki. Pomyślałam, że to śwetna okazja zapytać o moję Motorolę. Zapytałam się. Babka nie wiedziaął więc zapytała się drugiej szatnarki. Ona powiedziała, żebym poszła na górę (chyba miała na myśli sekretariat) bo chyba jakąś zanazła. Poszłam więc (znów P i jego dziewczyna) do sekretariatu. Powiedziałam, że powiedziano mi, że może być tutaj. Ona kazała mi opisać. Więc powiedziałam szara na górej części, czarna na dolnej części, w czarnym etui, Motorola. Ona poszła do jakiegoś pokoju. Wzieła jakąś komórke i schowała za plecy i powiedziała bym powiedziała coś więcej. Ale ja na szczęscie miałam przyklejone na tyle rysunki z anime ^^ (Vana Fanela, Narię i Dua Maxwella). Powiedziałam jej, a ona oddała mi moją komórkę. Aż sie poryczałam ze szczęścia. Warcając do szatni znów spotkałam P. i jego dziewczynę == a ja z łami w oczach -_- Poszłam do szatni, a tak ochrzan numer 2. Ta która znalazła zaczeła mi gadać, gdzie ją znalazła itp. Wszystko jasne… jakimś cudem, nie wiem jakim, wypadła mi z plecaka, gdy przyszłam do szkoły na ostatnie trzy lekcje, bo byłam u lekarza.
Wiecie, gdybym nie znalazła tej komórki już nigdy by mi nie kupili jakiejś, i mogłabym zapomnieć o kluczach do mieszkania (bo nadal nie mam, normalnie temat na następna notkę, zapamiętać!). Taki juz mój los. Teraz zabieram się do pisania listu do Miyuki-Chan, bo chciała koresponodować ^^
Tą notkę dedykuję Nakago, ponieważ gdybym nie znalazła komórki i rodzice wciąż by krzyczeli, uciekłabym z domu ^^”" To zapewne nie realne, ale cóż ^^

DODANE o 16.41
Własnie ktoś zepsuł mi www.republika.pl/naria_gold i wszystko co związne z tą stroną. Na rpg nie będą chodzić szablony, więc wybaczcie, ale to nie moja wina.