Mam dużo czasu więc opiszę mój dzień. Wraz z senem, następnym, które był „okropny” (jeden opisany na naria-gold).
Pamiętam jedynie, że widziałam mój cień i miałam krótkie włosy jak Melulu (lub Amy z Sonica, pewnie raczej z niej, bo ją oglądam co dzień a Melulu nie ^^) i mój cień miał dizwnie uszy. Mianowicie wystawały mi z głowy, z samego czubka == I były kocie, wyglądały idealnie jak mojej koty Hermione. To było strasznie, chociaż już teraz nie pamiętam czemu.
Najleprze, czyli najgorsze zostawiam na koniec notki ^^
W zeszły piatek, jak w każdy miałam basen (obowiązkowy, liczy się jako wf). Na końcu pływania mieliśmy czas wolny. Każdy mógł pływać jak chce i gdzie chce. Więc niektórzi robili to co ja w Iniach w basenie. Płeneli pod wode i rękami dotykali dołu i wynurzali nogi, no wiecie :P Więc chciałam zrobić to samo i oczywiście geniusz Naria wziął i się wjebał piętą w piszczel, czyli uderzyłam się piętą w drugą nogę między kolanem a stopą == Najbardziej bolesne miejsce w ciele == I oczywiście mama powiedziała mi, że będzie mnie to długo bolało, zresztą Kaja potwierdziła (dla niezoriętowanych, moja przyjaciółka). No i dzisiaj przysuwam się do biórka i w co się uderzam? W piszczel. No bo ja. Kurczę, ja nie wiem, jak to bolało. Strasznie…
Dzisiaj nie mieliśmy lekcji orpucz wf… a ja jak debil nie zrozumiałam i myślałam, że mamy lekcje w jednej sali przez cały dzień, a to chodziło o to, że mieliśmy taki jakby program przeciw papierosom itp. co trwało 6 godzin, i nie mieliśmy wf, a ja nie dość, że wszystko odrobiłam to nosiłam taki ciężki plecak -_-* Lekcje dotyczyły palenia, narkotyków itp. Myślałam, że temat będzie o tym i, że chyba nie muszę, aż tak porządnie słuchać. A tu się nagle okazało, że temat się zmienił.
Pani, która prowadziła te zajęcia, spytała się klasy, co trzeba zrobić, by dołączyć się do jakiejś grupy. W sensie, czy musismy palić, czy coś brać. Te osoby co zawsze odpowiadają, mówili, że nic nie trzeba, bo jesteśmy tacy zżyci i tolerancyjni. Wtedy temat zmnienił się na mnie. Kto by pomyślał. Ja staram się być nie widoczna i tak dalej, a tu nagle jestem tematem zajęć i to przez dwie godziny lekcyjne . Temat był o tym, że ja zawsze jestem na boku itp. Wkońcu jedna dziewczyna, Karolina, która chodziła do mojej starej klasy podstawówki, wspomniała o tym, że kiedyś taka nie byłam, bo miałam przyjaciółke, która była zemną zawsze, która siedziała ze mną w ławce i zawsze mi pomagała, nawet czasem jak pani się o coś pytała klasy, to ona mówiła mi odpowiedź, a ja się zgłaszałam… Wspomniała o Kaji… tak za nią tęskniłam wtedy, na tej lekcji, przy tych ludziach… Nie dość, że temat był o mnie, to wiem, że to brzmi głupio, ale się popłakałam…jestem już na wykończeniu psychicznym i nie mogłam się powstrzymać. Odwróciłam się do okna, ponieważ siedzieliśmy w jakimś popierdolonym kółeczku. Niektózi zaczeli mówić, że powinnam się bardziej udzielać w klasie, ponieważ oni chyba sondzą, że ja ich nie lubię i nie chce z nimi gadać. Oni nie rozumieją, że to nie to. Ja nie jestem zwykłą nastolatką z probelami, ale zjebaną debilką z niewyobrażalnymi problemami, a ponieważ nie lubie notkem z użalaniem się nad sobą, nie wymienię ich. Oni nie rozumieją, że ja poprostu nie umiem do kogoś zagadać, oni tego nie pojmują… ja bym naprawdę bardzo chiała nie mieć problemów i żyć sobie spoko z klasą, ale nie umiem. Oni jeszcze mówili, że ja się nie staram. Powiedziałam im, że się starałam odezwać itp. ale już przestałam, bo to nic nie dawało, a oni mówią bym dalej się starała, bo tego nie zauważają. To po co mam się starać, skoro tego nie zauważają? Jeszcze mówili, że oni się postarają zemną gadać, jeśli ja też się postaram… Ja już nie wiem wiecie.. Czy to ja jestem jakiś jebaczem totalnym czy co?
19.JPG
Dla poprawienia sobie humoru, mój kochany Van Fanel, kiedy po raz pierwszy spotyka Hitomi.