No więc tak. Dzisiaj był sobie normalny dzień ze sprawdzianem z angsielskiego, na którym ja oczywiście nie byłam, ponieważ musiałam iść do psychiatry, akurat w trakcie lekcji. Będę musiała go napisać za tydzień ==
Miałam dzisiaj w szkole wdizanko podobne do ubrania Victorii, w ostatnich dwuch odcinkach i na jakimś pogrzebie. Tylko, że ona miała długie rękawiczki, a ja miałam mimo wszystko rękawy połaczone z bluzką. Oczywiście cała dzisiaj byłam na czarno prucz kolorowych skarpetek -_-
Ostatnio mój chumor kręci się wokoł smutku i rozczarowania własną osobą. Jeszcze nigdy nie miałam takich myśli jak teraz. Nigdy nie myślałam o tym jaka to jestem głupia, tak często. Wkurzam samą siebie. Dochodzę do tego, że kiedyś byłam inteligętniejsza niż jestem. Tak powiedziała jedna z lekarek. Czyli kim ja jestem? Debielm, który cofa się w rozwoju? Najwyraźniej tak… W teście na onecie, który kiedyś był miałam chyba 78 IQ, a Nakago miała o jeden IQ mniej niż max… To znaczy, że ja jestem jakąś kretynką… Pisałabym o sobie gorej, ale nie chce się aż tak brzydko wyrażać. Po wszystkich lekarzach, moje myśli kręcą się w temacie albo Jaka jestem beznadziejna itp. albo Że mam jakieś problemy ze sobą i w ogóle jestem do kitu (fizycznie).
A dzisiaj to ciągle kręci mi się w głowie… Nawet jak odrabiałam matme i coś przepisywałam z kasiążki to tarciłam równowagę, jakbym była na kacu. A mama powiedziała, że jednyny sposób, by w czymś zaradzić to mierzenie ciśnienia… A wiecie co… Powiem w skrucie, ja to mogę nawet w trzydzieści seknud dobić do 125. I to jest moja normala. A wiecie czemu? Ponieważ nikomu jeszcze nie udało się dokładnie zmierzyć mojego ciśnienia. Ponieważ ja sie tak denerwuję, bo czuję jak mi ciśnienie pyka i juz nie wytrzymuję. Jestem nerwowa, jestem brzydka i w ogóle jakaś nie tego.
A teraz dzieci czas na morał: Nie myśl, że jesteś wspaniały, skoro tak nie jest. Nie myśl, że jesteś mądry skoro tracisz inteligęcje.
Wszystkie prawa zastrzeżone, morał dotyczy tylko mmnie.
naria_eriya.gif