Wiedziałam, że te walentynki będą takie same jak inne. Wiedziałam, ze będą tak samo głupie, nudne i bezwartościowe jak inne. Ale to nie zmienia faktu, że iście do bardzo, bardzo, ale to bardzo głupiego psychologa w walentynki jest frajdą. Ja nie wiem! Ostatnim razem to przecież jedyne co robiłam to wybraniałam się od tego by jakaś zupełnie obca osoba przychodziła do mojego domu i niby zemną rozmawiał lub mnie uczyła! A psycholog mówi, że moze ja muszę się wygadać obcej osobie, że niby obca osoba lepiej mnie nauczy. A wiecie co ja o tym sondze? Gówno prawda. Nie będę gadała o moich przeżyciach z jakimś zjebusem (ładniej mówiąc). Nie będzie mnie jakiś zjebus lepiej uczył niż ja sama siebie. Czy ona nie rozumie, że ja Nie będę gadała z jakąś frajerką co chce mi pomóc? Dobra rozumiem, że to bardzo miło itp. itp., ale ja mam dość tego, że ktoś ciągle wykorzystuje moją uprzejmość, pokażę psycholog jaka ja naprawdę jestem i to bez ogrudek. Niech wie, z kim zadarła. Wreszcie będę miała satrysfakcję, będę mogła się wyżyć aż wkońcu sobie mnie daruje i wreszcie będę wolna.
Nienawidzę, jak ktoś mnie do czegoś zmusza. Mam dość jak już wcześniej mówiłam, tego że ktoś wykorzystuje moją uprzejmość. Pozatym na samą myśl, że mam do centrum drałować na piechotę, autobusem i metrem, żygać mi się chce. Zygać mi się chce na myśl, że znów będę musiała w ciąż powtarzać, że NIE. Matko, ludzie! Halo! Obudżcie się! To chodzi o to, że nawet jak dajecie mi czas na „przemyslenie” ja i tak odpowiem tak samo. Słyszyscie, tak samo! TAK SAMO! Czyli NIE! Załamać się można jaka ta psycholog jest tępa! I ta baba też! Całe szczęście, że psychologowie nie chcą znać adresów blogów! Bo tu mogę kurczę powiedzieć co sondzę o tych pierdołach.
Nie dość, że ten psycholog to jeszcze po feriach, które się zaczeły mam sprawdzian z matematyki, histori, francuskiego, fizyki. I jeszcze mam referat z fizyki, no i układ taneczny na muzykę, którego dziewczyny uczyły mnie tylko 45 minut i myślą, że coś pamiętam, a ja tak szczeże to prawie nic nie pamietam. No i nauczyć się pojebanego wierasza na muzykę.
Na domiar tego wszystkiego walentynki są zawsze dla mnie szare. Nigdy nie dostałam walentynki od chłoapaka. Jedyne co mnie pociesza, to walentynki od koleżanek i przyjeciółki. To jedyne.
Ogólnie ma giga doła i to nie są żarty ani jakiś kaprys. Jestem mocno wkurzona. Miałyśmy jeszcze dzisiaj obejrzeć z Eriyą Harry Potter and the prisener of Ascaban, ale Eriya (nadal) gra w Simsy 2 i chcociaż gra już od 4 to nie chce się oderwać. Wczoraj i dziaj zresztą też, miałyśmy obejrzeć jeszcze jedno anime, które kupiła nam cioca w Londynie. Nazywa się Akira. Nie wiem o czym to jest, ale jest od 15 lat, a ja mam tylko 14. Jestem też wkurzona bo razem z Eriyą miałyśmy zrobić coś jeszcze o czym wam nie powiem, ale to miałyśmy robić też od wczoraj. I to mają być ferie? I po co ja zaczynałam grać w te przeklęte Simsy! Teraz Eriya ciągle przy nich siedzi! Wczoraj też siedziała przy nich do późna.
Może i nie będzie to tak, ze będę się dużo uczyła do tych sprawdzianów, ale sama ta myśl jest okropna i straszna. Nie chce żyć, bo po co? Każdy kiedyś umiera, a ja nie mam celu z życiu. Chcicałam być aktorką i przeżyć to co aktorzy grający w Star Wars lub Lord of The Ring’s, ale jestem pewna, że w życiu nie zostałabym taką aktorką, skoro tylko jedna Polka zagrała w dobrym filmie (nie polskim).
Podsumowując: Ferie zapowiadają się męczące psychicznie jak i fizycznie.

rose20.gif

PS. Potem się dziwią, że w czarnym chodzę.