Ostatnio bardzo mało piszę, ale to dlatego, że jakoś nie mam czasu albo ochoty. Pamiętam, że kiedyś notka co dwa dni to było dla mnie coś strasznego.
Wczoraj byłam w kinie tylko z rodzicami na Canstantinie. Całkiem fajny film, gdyby nie miał aż tak dobrych efektów specjalnych XD Jeszcze wczesniej, czyli w sobotę byłam na kręgielni z Eriyą, Kyo i Kają. Bardzo mi się podobało, bo ciągle rozwalałyśmy im tory == Nie no żartuję, nie dlatego było fajnie, ale z tymi torami to prawda v_v
Jestem strasznie zdenerwowana sprawą Hypera. Wiadomo, że go już niestety nie mam, ale nie o to chodzi. Weszłam sobie przypadkiem na ich stronę internetową, ponieważ chciałam zobaczyć coś z Hypera, a tu patrze, że ma różne godziny zakończenia. Napisałam więc do nich i do Zig Zapa. Hyper odpowiedział, że będą trwać do 1.00, a Zig Zap, że Hyper będzie krótszy o godzinę v_v Zdecydujcie się == Jestem tym mocno zdenerowana, ponieważ nie nawidzę zmian. Jestem mocno wkurzona mimo, że nie mogę go oglądać, że tak go zmieniają. Bardzo bym chciała by Aster wreszcie oddał mi Hypera! Mam dość tego głupiego Mini Mini! Ja chcę moje anime! Ja chce FY, Hellsinga i to wszystko co ominełam (czyli końcówka Last Exile T_T) i to co ominę! Ja chcę moje kochane anime spowrotem!
Pare dni po tym jak otraciłam Hypera, i spoglądałam na zagarek, widząc, że anime zaczyna się, trwa lub się konczy, było dla mnie okropne. Teraz jest to przykre spojrzenie w rzeczywistość. W prawdę, a prawda jest taka, że nic nie mogę z tym zrobić. Że jestem śmieciem wobec Aster City, Hypera czy Zig Zapa.
Ostatnio doszłam do smutnego, żasłonego, czy też może strasznego, czy jak tam wolicie, przekonania. Że będę doążyć do bycia pisarką. Wiecie czemu? Ponieważ nie muszę mieć ukończonych studii, nie muszę rozmawiać z ludźmi, a przedewszystkim, że nikt nie każe mi czegoś robić. Wiem bardzo dobrze, że piszę beznadziejnie, że jestem idiotką i moje argumętacje oraz znajomość języka jest beznadziejna, ale co innego zostaje mi w życiu?
Każdy w moje podstawówce z testu do gimanzjum dostawał miminum 35p na 40p. A ja miałam 27. To chyba coś oznacza, ja wiem co oznacza. Że jestem nikim i nic w życiu nie osiągnę, że jak kolwiek będę się starała, zawsze wszystko zepsuję.
Kiedyś miałam ambicje narysowania mangi… potem miałam ambicje, że zostanę super pisarką, jak Rowling. Ale to były tylko ambicje, ponieważ to co umiem równa się zeru. Nie mówicie mi, że jestem czegoś warta, jeżeli nie znacie mnie na realu. Co można wiedzieć przez internet o kimś innym? Nic… Kiedyś miałam ambicje napisania czegoś tak wspaniałego i trwałego jak Fushgi Yuugi. Czegoś tak pięknego i ślicznego, ale ja w życiu nie narysuję czegoś takiego, ani nawet w słowach nie opiszę.
Słyszałam, albo tylko jestem taka naiwana, że ktoś się pytał „Jak tam twoja książka?”. Wtedy powinnam odpowiedzieć: „Książka, jaka znowu książka? Oh chodzi ci o to co piszę. Przecież to jedno wielkie gówno, nie wiem jak w ogóle można nazywać to książką”.
Wiem, to fakt, może nauczyłam się paru słów podczas moich nieudolnych prób pisania jak najwięcej odmniennych przymiotników, ale to na nic. To co piszę nigdy nie będzie tak piękne i długie jak Fushigi. Nigdy nie będę pisarką. Kim ja będę? Na zawsze będę musiała utrzymywać się pod dachiem rodziców. Nitk mnie nie pokocha, nikt mnie nie polubi, ani nawet poślubi. Na zawsze będę sama i okropna, odtrącająca kazdego, kto próbuje mi pomóc.
Jestem właśnie tym kim jestem… tym czym jestem… nie widzę przyszłości dla mnie… chciałabym wrócić do Indii, chciałabym brać udział w jakimś filmie, już nie chodzi o pieniądze, o sławe, owszem może trochę, ale najbardziej na samą przygodę, na to co mogłabym przyżyć. Coś odgniające się od zwykłej szarej rzeczywistości. Ale nawet jeżeli dokończę moje straszne bohomazy pisane na komputerze, nigdy nie będzie to książką. Skoro Rowling miała problem z wydrukiem książki, to ja będę miała książkę, ale tylko w snach… tylko w snach…
Drogi świecie, chciałabym kiedyś pokazać ci, że coś umiem, ale tak się nigdy nie stanie. Odpowiedź jest prosta, bo jestem warta nic. Mniej niż zero. Mam czternaście lat, Rowlnig miała sześć, gdy napisała ksiązkę „Królik”, zapewna ta książka małej sześciolatki jest więcej warta niż moje coś usiłujące przypominać sztukę. Kolejny problem stojący mi w dordze do pisarstwa to pieniądze. Błędne koło. Nie będę mogła pisać czegoś jeżeli nie będę miała pieniądzy, a jak będę pracować, nie będę miała czasu czegoś napisać. Jestem skazana na wieczną nicość. Na cierpnienie i niemoznaść zmienienia tego.
Coś co nazywało się „Tajemnicza Burza” zakończyło się niepowodzeniem, to co teraz piszę czyli „Ofiara” zapewne skończy się idelanie tym samym.
Jeżeli kiedykolwiek usłyszycie o Natalce (nazwiska nie wyjawię…) jako o najgorszym człowieku na świecie, będziecie wiedzieć, że to właśnie Naria… ta niedołega z okropnymi oceniami i śrdenią.
Słyszałam już wiele razy od wielu osób, że oceny to nie wszystko. Dla mnie owszem, bo jak mam dostać się na jakieś studia jeżeli moją średnią będzie wynik np. 2.3 ? Ja w życiu nie będę miała dobrej oceny. Chce spowrotem do Londynu, do Indii, do moich kochanych miejsc, mój ukochany kontynetn to oczywiście Azja, wiadomo czemu. Nie jestem patriotką, jestem czymś zupełnie odwortnym, raczej nie odrotnym tylko przeciwnym. Nienawidzę Polski i tej jej zakichanej młodzieży i szkoły.
Ale co to ma wspólnego z tematem notki? No właśnie, nic… Powiem na zakończenie, drogzy wrodzy, wszyscy wygraliście, dopieliście swego, szczęśliwi?