Strasznie się cieszę, że ten upierdliwy rok się kończy. Nie wiem jak niektórych, ale mnie ten rok zmęczył najbardziej. Zero przyjaciół (oczywiście mówię o klasie), zero naprawdę miłych chwil, zero fajnych dyskotek. Co do dyskotek to były, ale ja nie szłam, bo po co? By stać pod ścianą i cały czas myśleć o tym co będę jeszcze dzisiaj robić?
We czwartek jedna dziewczyna z mojej klasy wjeżdża do Ameryki. Ja i tak będę miała lepiej, choć nie mówię, że jej nie zazdroszczę. Chyba każdy by jej zazdrościł. Poleci do Ameryki. Na drugi koniec świata…
Co do szablonu, mam mały problem. Nie mam muzyczki. Żadna mi nie pasuje… Co do bloga, to już niedługo zdejmę hasło z archiwum, możliwe że na samym początku wakacji.
Jak tak patrzę na mój blog, to widzę, że ostatnio wałkuję jedynie temat Star Wars. W sumie się nie dziwię, nawet nadal nie mam ochoty oglądać Escaflowne. Skończyłam razem z Eriyą na jakimś 17 odcinku i od kiedy jest Star Wars, jakoś nie chce nam się oglądać. Ja sama zresztą też jedynie jak myślę o czymś, to zazwyczaj o Star Wars, nie o np. Lord of the Rings, albo właśnie Escaflowne’ie. A i co do muzyczki to może jakby ktoś miał jakieś propozycje? Ja wysłucham.
Naszczęście w szkole nie ma narazie mojego wroga ^_^ Mnie to cieszy, jak jej nie ma to bardziej z klasą rozmawiam, bo nie myślę „O jezus, ona pewnie teraz myśli, że jestem debilem”. Jakoś tak mam, że zawsze tak myślę, jeżeli ona jest w pobliżu. A teraz jej nie ma i mam nadzieje, że do końca tygodnia jej nie będzie, jeżeli tak, to będę starała się chodzić z uśmiechiem po szkole (co jest niemożliwe _^_ ale to szczegół).
th_ac04c8cb932a5187ea4660cff23052b0.jpg