Spokojnie dotarłam do Indii o trzeciej w nocy czasu tutejszego. Ha-ha u mnie jest 9.55, a wy jeszcze śpicie śpiochy XD
Leciałam Lufthansą (niemiecką linią lotniczą) pierw do Frankfurtu, potem już bezpośrednio. Gdy lecieliśmy już do Delhi lecieliśmy nad Krakowiem. Nie wiem po co lecieliśmy pierw do Niemiec by wracać tą samą drogą ==
Jest tu lepiej niż myślałam. Nie trzeba otwierać okien, więc nie ma robali (narazie była tylko jedna słodka mała jaszczórka). A nie trzeba ponieważ wszędzie jest klimatyzacja XD (śmiech psychopaty) Chindusi się grzeją, a ja nie błohoho XD
No, ale tak na serio. Pływałam sobie już w basenie, który jest w ambasadzie Polskiej, gdzie będę mieszkać przez kolejne cztery lata. Co do Ambasady to jest o wiele mniejsza niż myślałam, ale nie jest źle. Co prawa na nagraniu była duża… O.o” ale co tam.
We czwartek o 12 mam wstępny test do British School. Matko jakie to straszne… już od 3 sierpnia będę miała szkołe. Na dodatek tam nie ma pierwszego dnia pt: przychodzimy w galowych ubraniach, dostajemy plan na jutro i do domu. Tam odrazu są lekcje. Są na dodatek domy, żółty, niebieski, czerwony i zielony. Jeżeli będę w tym samym domu co Eriya, to będziemy miały razem wf. Lekcje są od 7.55 do 15. Ale nie jest źle, ponieważ jest przerwa na obiad.
Wreszcie ja i Eriya będziemy miały wolną chatę, nie licząc kucharki czy tam sprzątaczki, ale raczej kucharki. A ja będę mieć kucharkę :P Co do tego, że będziemy miały wolną chatę, to dlatego, że mama musi pracować w ambasadzie, tzn. nie musi, ale tak jest lepiej. Oni kończą o 16.05 więc zawsze będzie te jakieś pół godziny z domem, siostrą i kucharką samemu.
Biedna kota… w trakcie lotu strasznie źle się poczuła, gdy drugi raz startowaliśmy. A potem jeszcze okazało się, że (no raczej wcześniej, ale dobra) mieliśmy zamówione miejsca przed taką… nazwijmy to ścianą dzieloncą działy, bu móc spokojnie być z kotą nie na kolanach, ale oczywiście tak nie było i tamtym z przodku dostały się najlepsze miejsca, choć wcale ich nie potrzebowali. A oni se nóżki wyciągneli, oparli je o ścianę i sobie wygodnie leżakowali, a my się gnietliśmy z kotem. Ale na szczęście tam było jedno wolne miejsce, więc mama z kotą się przeniosła.
A i co do samolotu, jak dawali jedzenie i picie do podeszła do mnie stuardesa (jak się to pisze o.o) i zapytała po angielksu co chcę do picia, a ponieważ mama siedziała kołomnie sama musiałam wszystko dla siebie gadać, ponieważ Eriya siedziała koło taty i on wszystko mówił (siedzieliśmy wszyscy razem w czteroosobowym rzędzie na środku samolotu i ja byłam w „drugiej” dwójce… no wiecie) No więc skoro to niemiecka linia, a ja jej nie zrozumiałam, powiedziałam, czy może mówić po angielsku _-_”"”"”"”"” A ona odpowiedziała, ale ja przecież mówię po angielsku -_-”
W każdym razie nie ma giga obleśnych karaluchów XD trzeba powiedzieć, że mi ulżyło. Basenik jest fajny, bardzo glęboki i w ogóle nie licząc tego, że na ambasadzie mieszka chłopak z dałnem, który prawie tak jak ja, zawsze pływa (codziennie) no i on się ciągle gapi na mnie, poed wodą, nad wodą, jak stoję, jak siedzę i nie chce mówić co jeszcze robi bo to obrzydliwe… ale odechciewa się pływać… mam nadzieje, że niedługo wyjedzie ==”
Wczoraj na basenie, to raczej kieruję do aku, nie wiem jak to komentujesz skoro tam jesteś, ale to i dobrze, widziałam, tych którzy są chcą se przeciągnąć na 6 lat i wtedy wy przyjedziecie dopiero… za rok… Tylko nikomu nie mówi, typu … no nie wiem, ale wiesz no… Widziałam ich córkę… w skrócie wygląda jak Ewelinka, totalny jebus!
Cieszę się, że ty jestem, bo wreszcie oderwę się od klasy, wspomnień, które dokuczały mi codzienie jak widziałam jedną parę w szkole, która non stop całowała się i akurat zawsze przy mnie…!
Jak tylko skończy się film w aparacie, co się chyba nie zdarzy, bo zdjęcia nie chcą się robić, to dam najładniejsze moje zdjęcia, by aku no i tam inni widzieli jak o wiele lepiej teraz wyglądam, z obciętymi włosami.
Dawno miałam napisać tą notkę, ale mi się strasznie nie chce opisywać każdego dnia, więc aku musisz poczekać aż mi się zechcę, bo mam w pamiętniku w skrócie opisane dni, ale nie chce mi się pisać na kompie rodziców…