Zapewne Eriya też o tym napisze na swoim blogu, więc nie będę pisała czemu musimy iść na te konie. Zapewnie dowiecie się od niej.
Tak więc, dzisiaj miałam pierwszą leckję jazdy konnej (jutro mam następną, ponieważ będę na wycieczcę i muszę „nadrobić”).
Było… – dziwnie. Myślałam, że bardziej będzie mnie tyłek bolał, ale jest całkiem ok.
Na początku tylko szliśmy w kołko (no i Hundusi nas „ciągneli”), potem było trochę szybciej (pomijam opis STRASZNEJ rozgrzewki), no i dopiero teraz jarzę czemu trzeba tak „podskakiwać”, parę razy tylko dawałam się samej odbijać, wiecie nie? A potem, gdy Eriya mi „pokazała” to wreszcie zajarzyłam, że to samemu trzeba podskakiwać, a nie po prostu się dawać.
Teraz jest już o wiele lepiej ^^
Sarah pocieszała mnie, bo też na to chodzi od 2 miesięcy, że ona już umie bardzo szybko biegać, bez pomocy… Też mam nadzieję, że będę mogła tak zrobić, bo jak tak sobie jechałam, wiem żałosne, wyobraziłam sobie, żem być Arwen (_^_ wiem, padacie pewnie wszyscy z krzeseł czytając moją beznadziejną notę), a potem Legolasa no i Aragorna, oni se weszyscy jadą na koniach i ja tez bym teraz bardzo chciała, więc się tak trochę napaliłam, ale to w sumie jest trudne…
Chyba zresztą wiecie, szczególnie non stop siedzenie z prostymi plecami.
aragorn,legolas,gandalf.jpg