Trochę minęło od kiedy pisałam ostatnio, ale to dlatego, że to był trudny tydzień, a zbliża się jeszcze trudniejszy… Wszystko przez przedstawienie, w którym biorę udział w szkole.
Jestem fearie, razem z Eriyą i to jest Szekspira nie wiem jak się to pisze, ale jakieś takie „Mit summer night”.
W każdym razie wszystko się miesza przez moją mamę, która oczywiście musiała mnie nie i Eriyę zapisać na jakąś skichaną wycieczkę, która jest w następnym tygodnio, kiedy mamy 4 ważne próby, ale wszyscy z Ambadsady, bo to tylko dla polaków uważają, że będzie ok, może dlatego, że to nie oni biorą w tym udział i może dlatego, że to nie ich tak facet opieprzy, że będziemy wolały uciec z szkoły jak będzie na nas krzyczał.
Przecież to straszne… To są próby generalne, na któych ustawiają światła, ale oczywiście wycieczka ważniejsza, bo nasza mama bez naszej zgody, mimo że mówiłyśmy jej, że „nie” to nas zapisała i zapłaciła, to niech teraz szuka kogoś kto pojedzie, bo ja się zamykam w pokoju na klucz, teraz już tak mogę bo mam klucz.
I ja mówię serio, bo na pewnie nie pojadę, umieram ze stresu a wszyscy mówią, że będzie ok!