Miałam mały wypadek na koniu, w trakcie lekcji, ponieważ była taka jedna „nowa”, tylko że ona już „znała” się na koniach i waliła swojego paskiem, a ponieważ jej koń skręcił w prawo, to mój zareagował na to bicie i zaczął biec przed siebie jak najszybciej umiał, ale na szczęście nie miał gdzie biec, bo tak, pierw wrąbał się w krzaki, to z nich wybiegł, potem w murek, potem w innego konia, konia jedengo z prowadzących i się zatrzymł.
Nawet nie pozwolili mi zejść i się uspokoić, ale czego się spodizewać po hindusach! Nie dość że nie wiedziałam co robić, to nie wiedziałam jak go zatrzymać. Nawet nie pamiętam już co robiłam, a to zdazryło się w piątek…
Ale jest dobra wiadomość! Kaja przyjeżdża w nocy 15 !!