Wszyscy wiedzą, że jest nowy rok więc nie musze nic więcej o tym pisać.
Chwała Bogu.
Ten ‚nowy rok’ zaczał się okropnie i pewnie będzie tak trwał przez cały ten rok, biorąc pod uwagę, że zachorowałam (w Indiach!) i ciągle się źle czuje, a dzisiaj to już w ogole, bo na dodatek musiałam odrobić lekcje na poniedziałek!
haaaa a ja mam nadal wolne :P
W każdym razie źle się czuje, a w piątek jadę do Corbetu.. e.. no cóż… Dzikie zwierzęta?
To będzie strasszne – jechać na słoniu, a wokół mnie dzikie zwierzęta…
No i nie można nic mówić, ponieważ się je odstraszy, a jak ja będę kasłać non stop, tak jak teraz i w ogóle, to chyba nic nie zobaczymy.
W każdym razie nie mam ochoty oglądać tygrysów i lwów…
I najgorsze, to, że będziemy musieli nocować tam przez dwie noce!! W jakimś chlewie pewnie! No bo czego można się spodziewać po indiach?