Dzisiaj mamy wolny dzień, ponieważ jest dziń Niepodległości Indii. Normalnie mam ochotę obejrzeć Independenc Day.
Ćwiczyłam bardzo dużo i wiecie ile schudłam? 400 gramów! Tylko! Mam tego dosyć! W ogóle nie chudnę! A Eriya to kurwa chuda jak patyk! Mieści się w spodnie dwa razy mniejsze od moich! Wiecie jakie to wkurzające? Twoja siostra ma wszystko dwa razy mniejsze! Też tak chcę. Mam totalnie siebie dosyć! Jesteś obleśnie obleśna! Można się naprawdę dobić.
Co mam ze sobą zrobić by schudnąć 10 kg? Strasznie mi trudno, bo teraz kiedy mamy serwantkę, to mamy deser codziennie, a ja nie umiem się oprzeć i zawsze dużo żrem. Po prostu nie umiem powiedzieć sobie – NIE JEDZ TEGO!
A jak patrzyłam, to ten cholerny tłusczc to mam normalnie wszędzie! Na rękach (na nogach, to już w ogóle!) no i nawet nad brzuchem! Już nawet nie sam brzuch, ale jeszcze trochę wyżej, można pociągnąć za takie gigantyczne zwały tłuszczu!
Dobrze (mam nadzieje), że tego w ubraniach nie widać, bo chyba by wszyscy odemnie uciekali. Dziwie się, że Michał tego jeszcze nie zrobił po tym jak w Busiku podniusł mi bluzkę ==’ A ja siedziała, czyli ten cały tłuszcz jeszcze bardziej się zebrał! ECH!
To zdjęcie tej palmy, wreszcie pomyślałam i po prostu zapisałam w jpg więc otwiera sie szybko (no może nie aż tak szybko).
Tak nawaisem, boże jak zielono jest w tych Indiach po monsunie. Teraz to wszystko takie wyschnięte, a jak patrze na nagrania z przyjazdu, to tu było tak zielono! Zresztą widać na zdjęciu jak zielono.
palma06.jpg