naria blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

smczgi.jpg
Pewnego dnia, na miejscu Hitomi bedzie moje zdjęcie, a na miejscu Vana, osoby na której będzie mi zależeć… Pewnego dnia tak będzie, bo jak to mówią inni, na każdego nadchodzi czas, może mój będzie za czterdzieści lat, a może w ostatnich sekundach życia… przynajmniej będzie.
Zrobiłam dzisiaj prezent dla Eriyi na jej urodziny. Nie powiem co to, bo się domyśli jeszcze, albo uzna, że to na pewno będzie szajskie skoro cośtam i cośtam.
Na razie idę na kolację, nie wiem, raczej nic już nie dopiszę.

Nie było rodziów przez wczorajszy dzień. Wrócili tak koło dziesiątej wieczorem. Jechali do Jaipuru na wycieczkę z paroma innymi osobami z ambasady. Byliśmy już dwa razy w Jaipurze, ale tym razem pojechali do sklepów z ubraniami i jakiegos muzeum ubrań chyba. Nie wiem, nic nam jeszcze nie mówili o tej ich wycieczce.
Oglądałyśmy więc trzy filmy wczoraj, z czego dwa były totalną klapą. Jeden to taki jakieś „Sense and Sensibility„, który był bardzo fajny, a inne to były „Gosforth Park„, a ostatni to chyba Vacośtam :) Miało być o wielkiej miłości, ale jej tam nie było! Spodziewałam się czegoś jak Anakin i Amidala, lub chociaż Romeo i Julia. Tego G.Park to nawet niezrozumiałam, a mója ulubiona postać na końcu była jakaś głupia i wszyscy go nie lubili, no to film mi się bardzo nie podobał.
Piłyśmy sobie colę, zjadłyśmy dwie paczki chipsów, winogrona (jak Cesarzowe – taki bez pestek :]) i co tam jeszcze… A!
Wyszłyśmy z chłopakami na dwór. Właściwie oni już tam byli, ale jak Eriya wracala z przedstawienia (hinduskiego!) Romeo i Julia, to jeden z chłopaków powiedział żebyśmy wyszły. Potem poszliśmy grać z nimi w piłkę nożną. Tak pod koniec, gdy graliśmy w głupiego Jasia, to chłopaki nas ciągle podcinali (debile! ==”). Oczywiście wywróciłam się raz no i znów się bałam, że coś mi się stało z szyją, ponieważ upadłam tak samo jak z konia. Na tyłek, a potem szyja zrobiła takie fajne „wydłużenie” no i w końcu nic mi chyba nie jest… Mam nadzieję. Nie chcę znów jechać do tych szpitali, mieć te welfrony (fuj!! razy 1000000). Po prostu nie powiem mojej mamie. Jeżeli to zrobię, chłopaki dostaną taki ochrzan, nam nie pozwolą już nigdy z nimi wyjść na dwór no i moja mama zrobiłaby straszą awanturę.
Wolę tego uniknąć. W końcu jeszcze się ruszam jak widać.
Było fajnie, ale rodzice w końcu wrócili no i w ogóle… Szkoda, że tylko na jeden dzień.
Powoli nie mogę doczekać się powrotu do Polski. W sumie to bardzo dobrze, że przyjechałam tutaj, bo nie będę już myślała o Indiach jak o najwspanialszym państwie na świecie. Wiem teraz jakie jest i nie będę żałować całego życia, że tu nie przyjechałam.
Nie mam zamiaru wracać do Indii. Jeżeli nie mieszka się w Ambasadzie musi być naprawdę trudno. Po pierwsze – dogadaj się z hindusami, po drugie – trzeba na siebie uważać jeżeli jest się białą osobą, szczególnie dziewczyną.
W każdym razie, czekam na następne wakacje, nie te, no i idę do Galerii Mokotów ^^!

Chora

7 komentarzy

Miałam jakieś zatrucie pokarmowe czy coś w tym rodzaju. Jak sobie robiłam herbatkę, to myślałam, że znów zemdleję (pamiętasz Kaja, też kuchnia i też kiedy byłam chora).
Pamiętam, że jak przeprowadziłam z Kają noc zwierzeń na gg :) jakoś naprawdę wziełam to wszystko siebie. To co mówiła przez cały czas mnie dobijało.
Na szczęście u mnie już trochę lepiej w sprawach uczuciowych, olać Thomasa. Strasznie zła byłam przez jakiś czas, ale już lepiej i to znaczniej.
Jutro mam spr. z matematyki. Muszę sobie koniecznie ocenę poprawić, bo boję się, że nie zdam albo coś. Nie wiem jaką mam ocenę, a nie mogę tłumaczyć, że języka nie znam, bo matematyka to matematyka mimo że trudniej mi zrozumieć jeżeli gadają po angielsku. Musze się parę razy zastanowić zanim coś powie, ale trudno to wytłumaczyć nauczycielowi.
Jakoś pisałam sobie w komenatarza do blog Eriyi i jakoś sobie przypomniałam moją pierwszą awanturę po angielsku z nauczycielką. Mianowicie:
Byłam w klasie x3, to taka sala odłączona od reszty budynku (tak samo jak x1,x2 itp.). No i to jest jedna z wychowawczysz klas rocznika 10 (czyli mojego), dlatego tam byłam. Moje koleżanki zawsze tam spędzają czas na długiej przerwie więc tez tam poszłam, bo Eriya była na wycziece.
Weszła taka wredna babka i zaczeła wreszczeć, że śmiecimy (a to chłopcy zrobili, ale zdążyli już wyjść). Schowałam wtedy chipsy, które jadłam, za własnym ciałem. Jak wyszła to Cassie powiedziała, żeby je schowała szybko. No to chowam, a ta nauczycielka mnie zauważyła przez takie okno od tej sali i otworzyła je i zaczeła na mnie krzyczeć.
Jakoś na początku nie mogłam uwierzyć, że na mnie wrzesczy. To jej gadam, że ja nic nie zaśmieciłam i pokazuję na mnie i na podłogę, zero okruszków. Ona nadal swoje. To zaczynam na nią wreszczeć, że czmemu ona ma prawo na mnie krzyczeć. A ona, bo jestem nauczycielką, dorosła blabla. No to jej odpowiedziałam, że tylko dlatego, że jest nauczycielką ma prawo na mnie krzyczeć i jeszcze jej powtórzyłam, że tej sali nie zaśmieciłam. To ona zaczeła wykład, że czemu mówię, że nie jem w tej sali, jeżeli właśnie mnie na tym przyłapała. Wkurzyłam się i powoli ironijmy głosem powiedziałam, że nie powiedziałam jej, że nie jem w tej sali, ale że nie śmiecę. Trochę ją zatkało, ale żeby tego nie okazać zaczęła dalej paplać. Szkoda, że wtedy nie wyskoczyłam jej z tekstem „Przecież właśnie chowałam”. Ale ona pewnie i tak by odpowiedziała, że ta jaaasne, akurat. I by zaczęła wojelny wykład, jaka to ja zła itp.
No cóż, wkurzona byłam jak cholera i miałam zamiar tak jej nagadać, ale nie znałam za bardzo angielskiego. Jak se poszła, nie była zbyt daleko i nie wiem czemu nie zareagowała, wrasnęłam „Dziwka”. Normalnie tak się bałam, że dostanę jakąś karę albo co.
Eriya powiedziała, że przynajmniej nikt mną nie pomiata, ale nie wydaje mi się, że tamta nauczycielka podzielała tą opinię. Według niej to ona ma rację, bo jest nauczycielką, starsza odemnie i w ogóle genielna.
Taaaa, ale temat ma dużo do treści notki :
Mam za 10 minut serial, nie jakieś tam „Na dobre i na złe” (co obejrzałam parę razy i śmiać mi się chciało od tych ich wypadków XD), ale coś co kiedyś w ogóle nie rozumiałam, bo to jest po angielsku. Normalnie kiedyś to siedziałam i oglądałam ludzików. Oo… emocje, a teraz przynajmniej coś rozumiem ^^ Wow

Cóż… To jedna z moich najgorszych, że tak powiem cech. Wciąż jestem zazdrosna o coś, lub o kogoś.
W tym przypadku o kogoś. Mam tylko nadzieje, że ta osoba tego nie przeczyta, ale raczej nie, bo jest na mnie bardzo wściekły.
Może ma rację, bo czemu miałby nie mieć?
W każdym razie, nie nawidzę być zazdrosna. Chciałam sobie pogapić się przez okno… a tu nagle przychodzi jego „koleżanka”, sama nie wiem kim dla siebie są i dlatego jestem zazdrosna.
Mówił, że niby zachowuje się tak zawsze, ale wcale tak nie jest. Dla mnie nigdy nie był taki miły (no może kiedy się poznaliśmy i trochę później, ale to nie trwało długo).
Mam tego naprawdę dość. Jeszcze nigdy nie cierpiałam tak bardzo. Olać tego głupiego Damiana i jego zachowanie. On w porównaniu z tymi był naprawdę tragiczny i w ogóle!
Jeden z nich ma dziewczynę starszą o rok, hinduskę… A drugi mnie wprost nienawidzi.
Sama nie wiem.. Tak zazdroszczę aku i Kai… I dlatego jestem zła na siebie, bo znów im zazdroszczę, ale ja tak bardzo chciałabym kogoś, z kim mogabym pogadać normalnie, kogoś kto byłby moim przyjecielem (płci przeciwnej) i nie znałby mnie tak jak siostra, przyjaciółka i rodzice… Nigdy nie mogę powiedzieć co czuję, chyba że Tobie Kaja na gg… Wkurza mnie to strasznie, bo jak tu byłaś to nie umiałam Ci tego mówić, a teraz żałuję, że Cię nie ma. Zanim prztjechałas też bardzo chciałam być tu juz była, a jak byłaś nie potrafiłam Ci wszystkiego mówić bez krępowania się…
Nienawidzę zazdrości… nienawidzę tego uczucia, że naprawdę zostanę sama. Nie wyobrażam sobie takiej mnie, całującej się z kimś. Taka Naka się całuję. To dla mnie tylko marzenia…
I to wcale nie chodzi o jakąś modę na manie chłopaka, mama mnie tym wkurzyła ostatnio, tylko o to, że ja naprawdę bym chciała, nie po to by szpanować, tylko by mieć kogos bliskiego… nie mam Kaji… nie mogę Eriyi całego życia zmarnować na słuchanie mnie, bo ona sama ma swoje sprawy i problemy… czemu miałabym zawracać jej głowę?

Dzisiaj i trochę wczoraj i przedwczoraj robiłam jedną pracę z art. Jak teraz ją opiszę, wyda się wam bardzo łatwa! Ale wierzcie mi, 6 godzin i 30 minut to robiłam, a wcale nie wdawałam się w aż tak wielkie szczegóły. Fakt -robiłam starannie.
Pierw mieliśmy wymyśleć jedno słowo, a potem w 5 innych opisać to wybrane. Najpierw miałam jakieś rzeka i takie inne. Potem, gdy Sarah powiedziała, że nie może wymyśleć słowa, przypomniało mi się, że przecież mogę napisać vampire (Sarah też uwielbia wampiry i Królową Potępionych).
No więc wymyśliłam słowa, powerful, eternity, lonlelyness, cunning (miało być misterious, ale miało „s” a tego nie umiem rysować XD).
No więc napisałam wszystkie te słowa w takiej jakby krzyżówce, jaką babka chciała. Ale było za mało kratek no i musiałam napisać lonely, ale napisałam LONLY i gdy pokazałam mamie, tuż po skończeniu, to się normalnie załamałam!
Jeżeli chcecie zobaczyć tą pracę, jest na tej stronie.
PS. No i musiałam to wszystko malować farbami (łącznie z tłem, by nie było całe w moim lakierze do paznokci [różowym :D], ani znaków ołówka, które nie dały się zmazać) z zdecydowanie za gróbym pędzlem.
Ale Miss Sude i tak powie, że źle i muszę od nowa, ale chyba powiem, że naprawdę nie dam rady robić to raz jeszcze.

Pamiętam jak zakładałam tego bloga, wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jaka będę dnia dzisiejszego.
No ale nieważne co myślę.
Trochę ten blog zaczął mnie wkurzać ostatnio – nie wiem co na nim pisać i wszystkie szablony mi nie odpowiadają.
Nie wiem co pisać. Nie chce mi się zabardzo notek liczyć, ale chyba to zrobię by coś było tu napisane.
Rok numero duo: 77 notek
03.2005 po 15.03 – 2
04.2005 – 7
05.2005 – 7
06.2005 – 7
07.2005 – 4
08.2005 – 1
09.2005 – 7
10.2005 – 6
11.2005 – 4
12.2005 – 10
01.2006 – 10
02.2006 – 10
03.2006 do 15.03 – 2
W sumie napisałam 77 + 140 = 217 notek wciągu całego życia tego bloga.
No cóż. Powiedzmy, że od dnia 15.03.2004 zmieniłam się bardzo:
-nie ubieram się jak mama mi każe
-chodziłam do Galerii Mokotów itp. bez rodziców (z Eriyą)
-trochę inaczej podchodzę do myśli o chłopakach
-częściej płaczę
-jestem bardziej samotna
-miałam wiele problemów zdrowotnych itp.
-wyjechałam do Indii
-przejechałam się na słoniu (:P)
-poznałam wielu nowych ludzi
-nie zapomniałam o starych znajomych jak Kajuś i akuś itp. :P
-codziennie muszę nakładać na siebie make up by zakryć moją prawdziwą twarz, od której chce się człowiekowi żygać (nie mówię o maskarze, kredce do oczu lub coś w tym stylu)
-codziennie do szkoły maluje se usta, bo tak to wysychają i mnie to denerwuje
-nauczyłam się troszeczkę bardziej angielskiego
-będę niedługo chodziła na zajęcia nauki fleta (to nie jest moja zmiana w ciągu tych lat, ale się już zapisałam więc to ma wpływ jakby…)
-zdecydowałam, że jako chłopak żyło by mi się o wiele lepiej (chodzi raczej o psychiczną część, a nie … fizyczną)
-polubiłam bardziej czytanie
-napisałam parę fajnych opowiadań (a nie jakieś tam Brace XD)
-schudłam jakiś kilogram lub dwa
Mogłabym wypisywać wiele drobych rzeczy itp., ale jakoś mi się nie chce. Nie mam dobrego humoru do tego.
Wszystkiego najlepszego dla także dwórocznego, mojego „bliźniaczego” bloga Eriya blog.
Podstrony zmienię potem, teraz mi się totalnie nie chce. Musiałam wydłużyć limit notek, mimo iż liczba 10 jest moją ulubioną… cóż… Fanlistingi były za długie.

Teraz coś do klimatu, który mnie otacza od paru miesięcy.
Nature Boy
There was a boy,
A very strange
Enchanted boy
They say he wander very far,
Very far
Over land and sea
A little shy and sad of eye
But very wise was he

And then one day
One magic day
He passed my way
And while we spoke of many things
Fulls and kings
This he said to me:
The grates thing
Your ever know
Is just to love
And be loved in return

No mam wolne, ale jakoś dużo czasu wolnego nie mam. Ciągle coś robię, piszę na maszynie, gram na komputerze, uaktualniam blogi, chodziłam na konie (wczoraj miałam ostatnią lekcję ze względu mojej szyji).
Skończyłam pisanie kolejnego opowiadania do moich wampirów. Na razie więc mam Coena, Elisę (nowe) i napisane przez Emi, Yui Bobo (XD Bobo XD), teraz piszę o Renaux („aux” czyt. „o”).
Muszę zrobić pracę domową z art i poslkiego na dzisiaj (art naszczęście nie na dzisiaj). Jak zwykle w wtorki mam te głupie lekcje polskiego.
Zrobiłam Hermisiowi pare zdjęć dzisiaj, ale jak przeglądałam zdjęcia w aparacie to zobaczyłam, że rodzice też jej zrobili i to takie urocze, że aż pokażę :)
Nie ma to jak mój kochany Hermiś.
-zdjęcie
Na blogu star-of-love jestem zmuszona zmienić RPG z Fushigi Yuugi na jakieś inne. Po prostu nie dość, że tych FY rpg jest tak dużo, to nikt nie pisał przez pół roku prawie.
No w każdym razie będę musiała niedługo zabrać się do odrabiania. Pewnie mam coś jeszcze zadane niż tylko art. Ach no tak, biologia. Wspaniale, szczególnie, że chyba obie dziewczyny z mojej grupy wyjechały gdzieś, jedna z nich napewno.
Wkurzyłam się ostatnio na siebie (zdarza mi się to coraz częściej). Przez to, że jestem gruba… i taka brzydka i w ogóle. Te wszystkie inne dziewczyny, zawsze komuś się podobają, a ja nie. Powinnam się zmienić ale na jaką? Milszą, bardziej tajemniczą, niemiłą, co do cholery mam zmienić?
Skoro 40% świata to mężczyźni, a 60% kobiety, to gdzieś musi być to 10% bez chłopaków i to zdecydowanie jestem ja…
Muszę naprawdę zacząć ćwiczyć, ważę za dużo. Za dużo. Zdecydowanie za dużo. Przesadnie za dużo.

Wolne

1 komentarz

No to co do mojej „choroby” to na szczęscie okazało się, że wszystko jest w porządku, teoretycznie (bo nie do końca).
Mamy teraz wolne od dzisiaj (czyli już od dzisiaj jestem w domu) do poniedziałku, ale nie tego, tylko następnego (20 marca).
Zabardzo nie mam co pisać, chciałam tylko na pisać coś, żeby nie mieć tych notek na początku.
Emi wróciła wczoraj z wycieczki, o której nawet nie wspomniała na swoim blogu.
Zapraszam tutaj. To niespodzianka, mam nadzieje, że już nie widzieliście tej strony :]
Nie mogę się doczekać obejrzeć nagrań z wycieczki Eriyi. Ciekawa jestem, co takiego udało jej się nagrać, i kogo :]
No w każdym razie pozdrawiam wszystkich, jak zresztą widać w kolumnie okok „Fan”.
Ech… chyba muszę zmienić szablon! Boże, chyba wrócę do jakiegoś tarego, bo nie chce mi się wymyślać kolejnego.


  • RSS