Miałam jakieś zatrucie pokarmowe czy coś w tym rodzaju. Jak sobie robiłam herbatkę, to myślałam, że znów zemdleję (pamiętasz Kaja, też kuchnia i też kiedy byłam chora).
Pamiętam, że jak przeprowadziłam z Kają noc zwierzeń na gg :) jakoś naprawdę wziełam to wszystko siebie. To co mówiła przez cały czas mnie dobijało.
Na szczęście u mnie już trochę lepiej w sprawach uczuciowych, olać Thomasa. Strasznie zła byłam przez jakiś czas, ale już lepiej i to znaczniej.
Jutro mam spr. z matematyki. Muszę sobie koniecznie ocenę poprawić, bo boję się, że nie zdam albo coś. Nie wiem jaką mam ocenę, a nie mogę tłumaczyć, że języka nie znam, bo matematyka to matematyka mimo że trudniej mi zrozumieć jeżeli gadają po angielsku. Musze się parę razy zastanowić zanim coś powie, ale trudno to wytłumaczyć nauczycielowi.
Jakoś pisałam sobie w komenatarza do blog Eriyi i jakoś sobie przypomniałam moją pierwszą awanturę po angielsku z nauczycielką. Mianowicie:
Byłam w klasie x3, to taka sala odłączona od reszty budynku (tak samo jak x1,x2 itp.). No i to jest jedna z wychowawczysz klas rocznika 10 (czyli mojego), dlatego tam byłam. Moje koleżanki zawsze tam spędzają czas na długiej przerwie więc tez tam poszłam, bo Eriya była na wycziece.
Weszła taka wredna babka i zaczeła wreszczeć, że śmiecimy (a to chłopcy zrobili, ale zdążyli już wyjść). Schowałam wtedy chipsy, które jadłam, za własnym ciałem. Jak wyszła to Cassie powiedziała, żeby je schowała szybko. No to chowam, a ta nauczycielka mnie zauważyła przez takie okno od tej sali i otworzyła je i zaczeła na mnie krzyczeć.
Jakoś na początku nie mogłam uwierzyć, że na mnie wrzesczy. To jej gadam, że ja nic nie zaśmieciłam i pokazuję na mnie i na podłogę, zero okruszków. Ona nadal swoje. To zaczynam na nią wreszczeć, że czmemu ona ma prawo na mnie krzyczeć. A ona, bo jestem nauczycielką, dorosła blabla. No to jej odpowiedziałam, że tylko dlatego, że jest nauczycielką ma prawo na mnie krzyczeć i jeszcze jej powtórzyłam, że tej sali nie zaśmieciłam. To ona zaczeła wykład, że czemu mówię, że nie jem w tej sali, jeżeli właśnie mnie na tym przyłapała. Wkurzyłam się i powoli ironijmy głosem powiedziałam, że nie powiedziałam jej, że nie jem w tej sali, ale że nie śmiecę. Trochę ją zatkało, ale żeby tego nie okazać zaczęła dalej paplać. Szkoda, że wtedy nie wyskoczyłam jej z tekstem „Przecież właśnie chowałam”. Ale ona pewnie i tak by odpowiedziała, że ta jaaasne, akurat. I by zaczęła wojelny wykład, jaka to ja zła itp.
No cóż, wkurzona byłam jak cholera i miałam zamiar tak jej nagadać, ale nie znałam za bardzo angielskiego. Jak se poszła, nie była zbyt daleko i nie wiem czemu nie zareagowała, wrasnęłam „Dziwka”. Normalnie tak się bałam, że dostanę jakąś karę albo co.
Eriya powiedziała, że przynajmniej nikt mną nie pomiata, ale nie wydaje mi się, że tamta nauczycielka podzielała tą opinię. Według niej to ona ma rację, bo jest nauczycielką, starsza odemnie i w ogóle genielna.
Taaaa, ale temat ma dużo do treści notki :
Mam za 10 minut serial, nie jakieś tam „Na dobre i na złe” (co obejrzałam parę razy i śmiać mi się chciało od tych ich wypadków XD), ale coś co kiedyś w ogóle nie rozumiałam, bo to jest po angielsku. Normalnie kiedyś to siedziałam i oglądałam ludzików. Oo… emocje, a teraz przynajmniej coś rozumiem ^^ Wow