Nie było rodziów przez wczorajszy dzień. Wrócili tak koło dziesiątej wieczorem. Jechali do Jaipuru na wycieczkę z paroma innymi osobami z ambasady. Byliśmy już dwa razy w Jaipurze, ale tym razem pojechali do sklepów z ubraniami i jakiegos muzeum ubrań chyba. Nie wiem, nic nam jeszcze nie mówili o tej ich wycieczce.
Oglądałyśmy więc trzy filmy wczoraj, z czego dwa były totalną klapą. Jeden to taki jakieś „Sense and Sensibility„, który był bardzo fajny, a inne to były „Gosforth Park„, a ostatni to chyba Vacośtam :) Miało być o wielkiej miłości, ale jej tam nie było! Spodziewałam się czegoś jak Anakin i Amidala, lub chociaż Romeo i Julia. Tego G.Park to nawet niezrozumiałam, a mója ulubiona postać na końcu była jakaś głupia i wszyscy go nie lubili, no to film mi się bardzo nie podobał.
Piłyśmy sobie colę, zjadłyśmy dwie paczki chipsów, winogrona (jak Cesarzowe – taki bez pestek :]) i co tam jeszcze… A!
Wyszłyśmy z chłopakami na dwór. Właściwie oni już tam byli, ale jak Eriya wracala z przedstawienia (hinduskiego!) Romeo i Julia, to jeden z chłopaków powiedział żebyśmy wyszły. Potem poszliśmy grać z nimi w piłkę nożną. Tak pod koniec, gdy graliśmy w głupiego Jasia, to chłopaki nas ciągle podcinali (debile! ==”). Oczywiście wywróciłam się raz no i znów się bałam, że coś mi się stało z szyją, ponieważ upadłam tak samo jak z konia. Na tyłek, a potem szyja zrobiła takie fajne „wydłużenie” no i w końcu nic mi chyba nie jest… Mam nadzieję. Nie chcę znów jechać do tych szpitali, mieć te welfrony (fuj!! razy 1000000). Po prostu nie powiem mojej mamie. Jeżeli to zrobię, chłopaki dostaną taki ochrzan, nam nie pozwolą już nigdy z nimi wyjść na dwór no i moja mama zrobiłaby straszą awanturę.
Wolę tego uniknąć. W końcu jeszcze się ruszam jak widać.
Było fajnie, ale rodzice w końcu wrócili no i w ogóle… Szkoda, że tylko na jeden dzień.
Powoli nie mogę doczekać się powrotu do Polski. W sumie to bardzo dobrze, że przyjechałam tutaj, bo nie będę już myślała o Indiach jak o najwspanialszym państwie na świecie. Wiem teraz jakie jest i nie będę żałować całego życia, że tu nie przyjechałam.
Nie mam zamiaru wracać do Indii. Jeżeli nie mieszka się w Ambasadzie musi być naprawdę trudno. Po pierwsze – dogadaj się z hindusami, po drugie – trzeba na siebie uważać jeżeli jest się białą osobą, szczególnie dziewczyną.
W każdym razie, czekam na następne wakacje, nie te, no i idę do Galerii Mokotów ^^!