Wiem, że piszę dużo notek, ale niedługo będę miała egzaminy i to się zmieni, więc żebyście się nie nudzili wtedy, możecie teraz nie czytać notek i dopiero w maju tak jedną na tydzień przeczytać :D:D
A teraz kim chciałam być (licząc od zawsze) i czemu zrezygnowałam:
-archeolog – nie lubiłam hisotrii i nie chciałam wyjeżdżać wszędzie itp.
-aktorką – za dużo zachodu by się w ogóle na studia dostać, a tam to już piekło.
-pisarką – zero finansów
-od efektów specjalnych w fimlach – nie mam kontaktu z czyms takim
-piosenkarką – no cóż… mój głos :]
-fotografką – e… to mało opłacalna praca i już mi nie zalerzy
-fryzjerką – a jeżeli się komuś nie spodoba fryz? też przestało mnie interesować
-kimś z za scen filmów, czyli np. charakteryzacja – nie ma szans
Na razie nie pamiętam więcej. Do których zmieniłam zdanie:
-archeolog – teraz to chciałabym podróżować, ponieważ i tak nie będę całego życia z rodziną spędząć, polubiłam historię, bardzo lubię Egipt i takie tam skamieniałości.
-pisarka – no cóż, może nie będę miała kasy, ale bardzo to lubię, nie jestem w tym genialna ani nic, ale może w wolnych chwilach ^^
No zapraszam do linków z zdjęciami, bo tam są moje zdjęcia. Niedługo będzie ich więcej i w ogóle, ale na razie nie miałam okazji pstrykać zdjęcia, gdy ładnie wyglądam (np. wczoraj i dzisiaj).
Mieliśmy na extra english dzisiaj „przedstawienie”. To miała być jakby reklama, niekoniecznie przedstawienie, więc uznałyśmy (Jin, Echa, Ainoliina, Chiaki i ja), że zrobimy przedstawienie z dziewczyną, która niby się dobrze uczy, w oczach matki, a tak naprawdę ćpa XD
Ja byłam jej koleżanką, która pali papierosy i też zostałam przyłapana na tym, jak ona na ćpaniu. W końcu Jin zabija Eche, jako jej matkę, a wtedy ja miałam coś krzyczeć, ale nie mogłam się zebrać i krzyknęłam coś w stylu „jin”, potem sobie przypomniałam, że miałam wrzeszczeć, chciałam zobaczyć jak to wyjdzie. Ale nie wiedziałam jak i tak wrzasnęłam i to przeisotczyło się w śmiech kiedy wybiegałam z klasy. Potem nie mogłam się pozbierać i ciągle się śmiałam za sceną :D :D
Mam wielkiego doła… wielkiego… ale nie z powodu jakiegoś chłopaka lub ocen lub przyszłościowych egzaminów… Chodzi o moją kotę… ale nie chcę o tym mówić, czuję się tak samo jak gdy tamten zboczeniec mnie „macał” w nowy rok… mimo, że to jakby nie tyczy mnie, jest mi tak jej żal… Byłam dzisiaj taka głodna, po rozmowie z rodzicami przy obiedzie odechciało mi się robić cokolwiek. Następnym razem to przyleję temu kocurowi kijem w głowę, żeby się kurwa wykrwawił na śmierć za to co zrobił!
syruac.jpg