W sumie to nic nowego. Szkoła, życie, oglądanie się w lustrze.
Szkoła mija mi bardzo szybko. Cieszę się, bo przynajmniej nie nudze się aż tak bardzo.
Ostatnio jakoś zachciało mi się nauczyć jakiegoś starożytnego języka, jak na przykład łacina, czy może egipskie hieroglify :P Trochę to głupio brzmi, ale jeżeli chce iść na archeologię, to czemu nie (szczególnie, że nie mam trzeciego języka)?
Fajnie by było znać taki język, można by to w jakiejś książce wykorzystać.
Doczytuję już koniec Królowej Potępionych. Jesczcze ze 90 stron zostało. Szkoda, że tak mało. Pocieszam się tym, że potem będę czytać „The Vampire Armand”, a po tym Historyka, a po tym kupię sobie następną książkę Anne Rice.
Coś powinnam jeszcze dodać, ale kurdę nie ma czego.
Jak zwykle jestem sama, nie mam żadnego chłopaka, bo kto by mnie chciał, takie tłuste stworzenie. Ah, co do tłuszczu, to byłyśmy wczoraj na Sarojini i byliśmy w sklepie z ubraniami, takimi normalnymi. Przymierzyłam sukienkę co dała mi mama, i wyglądałam ładnie do pewnego miejsca. Zawsze akurat od tego miejsca wyglądam okropnie! Mianowicie mój piękny i cudowny tyłek był za duży nazwijmy to tak i strasznie był podkreślony. Inaczej mówiąc, mam za dużą dupę, mimo, że nikt nie chce tego przyznać. Moja mama zaproponowała, że skoro tak ładnie wygladałam, to pojedziemy może jutro i zobaczymy jak będę wyglądać w czerwonej, nie różowej sukience. Mam nadzieje, że ładniej, bo bardzo mi się podobała. Miałabym w czym iść na prom i takie inne, a przy okazji miałabym fajną sukienkę do robienia sobie zdjęć.
Mam okropne kości w biodrach. Takie strasznie widoczne w obścisłych ubraniach, jak w tej sukience. Też strasznie wystawały. Pewnie moje ciało uważa, że powinnam jeszcze bardziej przytyć by mieć okrąglejsze kształty :P
Dlatego od dzisiaj staram się ćwiczyć. Już kiedyś mi to wychodziło przez 2 tyg. ale potem zapomniałam, bo miałam już normalne zajęcia. Te 2tyg to ćwiczyłam kiedy miałam egzaminy, w wolnych czasie. To przy okazacji mnie trochę rozluźniało. Potem tak nagle zapomniałam i jakoś nie mogłam się zebrać, ale ta sukienka mnie natchnęła by schudnąć (i nie tylko to).
Wczoraj mieliśmy maraton filmowy z Eriyą, Natalką i Szymonem. Oglądaliśmy film „Buter”, taki nawet sobie i Dwie części Matrix (2 i 3), ponieważ uznaliśmy, że skoro wszyscy oglądaliśmy pierwszą część to nie ma sesnu znów oglądać. Teraz trochę żałuję, ponieważ nie pamiętam początku Matrix 1 (ostatnie 30minut to non stop oglądałam na HBO jak akurat przezucałam kanały i trafiłam).
Obejrzałabym kiedyś znów „Sleepy Hollow” czy coś takiego (z Johnnym ;]). Klimatyczny film. Tak samo jak obejrzałabym jakiś fajny film zwiazny z Egiptem lub Rzymem.
Muszę kiedyś przepisać Coena na komputer, skoro i tak nie uda mi się tego „sprzedać” ani nic, to może chociaż posłuchałbym komenatrzy na ten temat, chociaż strasznie długie jest, jak na krótkie opowiadanie.

Dodane 10 września, 20.02
Przeczytałam Queen of the Damned.. Jestem taka smutna, że nie będzie już narracji Lestata. Czytam teraz The Vampire Armand, ale nie rozumiem o co chodzi z tym Lestatem leżącym na ziemi X.x