naria blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

Muszę przyznać, że z dniem, którym kupiłam wraz z Eriyą Escaflowne na DVD w Australii, zkończyły się nasze letnie poszukiwania Escaflowne w odcinkach. Myślałyśmy, że już nic więcej nie znajdziemy oprócz odcinków z kazy, ale myliłyśmy się.
Jestem bardzo szczęśliwa, że mamy całą serię na DVD. Jedyny problem, to że Emi wyjeżdża za około 6 miesięcy do Angli, ale tak szczeże Emi, nawet jeżeli zabierzesz ze sobą płyty, to masz gdzie je oglądać? I po co tak połowę w Anglii, połowę w Indii? Nawet my same nie będziemy mogły obejrzeć…
Wczoraj obejrzałam z Emi 8 pierwszych odcinków. Miało być 13, aby dzisiaj skończyć drugą połowę, ale się nie dało :) Za 30 minut idziemy oglądać kolejne odcinki. Nie wiem ile :) Trudno dość tak wytrzymać na kanapie z siostrą i oglądać anime. Zresztą, te 8 odcinków, to aż 184 minut, co w sumie jest 3 godziny oglądania anime XD Tak trochę jak „Lord of The Rings”.

Dragon.gif

Moje mocki* się skończyły w czwartek. Straszie się cieszę, bo nie muszę się już więcej martwić.
Z Historii dostałam B z egzaminu, co jest bardzo dobrze jak na mnie. Pani powiedziała, że to „amazing”, że tak dobrze napisałam, ponieważ mam te problemy z językiem itp. W zeszłym roku miałam C.
Z Bilogi dostałam D. 5 punktów i miałabym zaliczenie. I tak o wiele lepiej niż w zeszłym roku, bo wtedy miałam E, czy tam F.
Mamematyki nie wiem, ale nauczyciel powiedział, że źle. Wiadomo. Nawet się nie spodziewałam, że chociaż na D napiszę.
Mój blog ma już 35 miesięcy.

—-
*mocki – egzaminy próbne

GG

14 komentarzy

Lady Senaline 21:15:47

masz czas troszkę pogadać?

Lady Senaline 21:15:53

bo mam pytanie, takie jedno

D. 21:17:54

jakie?

Lady Senaline 21:18:03

czy chcesz się spotkać w wakacje?

D. 21:23:50

soryy nie bylo mnei na kompie…

D. 21:23:56

ee… sluchaj no raczej nei

Lady Senaline 21:24:03

nie?

D. 21:24:15

nom

Lady Senaline 21:24:19

czemu?

Lady Senaline 21:24:53

nie martw się, nie obrażę się

D. 21:25:01

mysle ze mojej dziewczynie nie bedzie pasowac ze sie tak z kims spotykam, zreszta i tak pewnie nie bede imal czasu…

D. 21:25:08

spoko :)

Lady Senaline 21:26:04

a czemu miałoby jej to przeszkadzać? to tylko spotkanie się z koleżanką po 2 latach nie widzenia się

D. 21:26:39

niby tak…

D.21:26:52

ale serio.. raczej nie…

Lady Senaline 21:27:22

ahm..

Lady Senaline 21:27:24

no dobra

Lady Senaline 21:27:29

skoro tak uważasz

Lady Senaline 21:29:19

muszę jednak przyznać, że się rozczarowałam trochę

Lady Senaline 21:29:28

myślałam przez całe te 1.5 roku, że spotkamy się

aku wie, kto to D.
wszyscy mnie mają za jakieś dziwadło. wszyscy sądzą, że jestem głupia, dlatego że nie traktuję chłopaków jak bustwo
czuje się jak śmieć

Australia

3 komentarzy

Wybaczcie, że nic nie pisałam o wyjeździe mimo, że wróciłam 7.01, ale miałam Mocki i nie miałam żadnego czasu na pisanie tak długiej notki.
(Dzisiaj sobie uświadomiłam, że mam egzamin z art w niedzielę, a ja mam dużo do narysowania na art – inaczej nie mogę podchodzić do egzaminu)
No dobra, więc żeby zobaczyć trochę zdjęć możecie wejść tu –>> galeria na gronie.
Na początku spędziliśmy mniej niż dzień w Singapurze. W mordę, byłam taka śpiąca po dwóch lotach samolotem, że na mieście zasnęłam na parę minut jak usiedliśmy w cieniu.
Potem polecieliśmy do Australii i bez odpoczynku (tylko w samolocie, czego odpoczynkiem nazwać nie można) zaczeliśmy zwiedzać. Jak na Australię, to to lato było kurdę moroźne! Musieliśmy nosić długie rękawy i nawet kórtki!
W Sydnej spędziliśmy chyba 3.5 dni. Potem pojechaliśmy do Canbery, która jest stolicą Australii. Nienawidzę tego miasta! Wręcz niecierpię! Tyle robali tam było, że nie można było na sekundę stać nieruchomo aby na Ciebie nie weszły.
Kupiłam tam z Emi (tzn. dostałyśmy od rodziców pod Choinkę) całą serię Escaflowne na DVD! 26 zaczynamy oglądać taki maraton po 13 odcinków, jeżeli przeżyjemy to :)
Potem do Melbourne. Tam było bardzo fajnie. Spędziliśmy chyba 5 czy tam 6 dni z nimi. Spędziliśmy także Święta z ich rodziną (ich – państwa u kogo mieszkaliśmy). Ja myślałam, że to jest spotkanie, pt: my, nasze dzieci i ich mężowie. A tu się okazało, że to oni, ich dzieci, mężowie ich córek, bracia/znajomi ich mężów, koledzy itp. To było straszne. Jeszcze polacy rozmawiali tam po angielsku więc trudno było się połapać do kogo mówić po polsku do kogo po angielsku.
Potem na dzień pojechaliśmy do Uluru, skąd wysłałam pocztówki do Kaji i aku.
Potem pojechaliśmy do Cairns. Bardzo podobało mi się to miasto. Niestety spędziłam 2 dni w pokoju leżąc na łóżku, ponieważ spaliłam sobie plecy i nogi i nie mogłam chodzić.
Spędziliśmy tam Nowy Rok. Było naprawdę przyjamnie, kiedy o 9 wyszło się oglądać miasto. Poszliśmy tam pływać na/pod – whatever, rafie. Tam się właśnie tak spaliłam, jako jedyna z rodziny, bo jako jedyna pływałam bez takiego głupiego i casnego kostiumu do pływania. Mój błąd. Mimo, że się trochę pokremowałam, nie myślałam, że aż tak mnie złapie.
Tego samego dnia, po pływaniu poszliśmy do kina na Eragon. Co do filmu, to spodziewałam się czegoś lepszego. Ale co do kina.. O rany! Taka cisza w porównaniu z hinduskim kinem, że w pewnym momencie aż mi się głupio robiło jak jadłam pop corn bo tylko mnie było słychać. Jak słowo daję, taka cisza! A i nie miało się określonych miejsc, można było usiąść gdzie się chce.
A potem polecieliśmy (dużo razy lecieliśmy) do Brisbane. Tam byliśmy tylko dzień chyba no i wróciliśmy do Singapuru, a tam od razu do kolejnego samolotu. To też był horror.
Potem już do Indii i rano na egzamin z historii.
Muszę przyznać, że żałuję, że tak bardzo chciałam jechać do Indii, co prawda moje podejście do tego kraju było cały czas podmalowywane przez mamę, co mówiła, że to taki świetny kraj. Teraz jakbym mogła, to pewnie wybrałabym jakiś bardziej cywilizacyjny kraj.
Singapur nie był aż tak cywilizacyjny i było tam dużo hindusów, dlatego w wakacje, nie czułam się tak super, jak tam poleciałam na te 6 dni. Teraz jak pojechałam do Australii. Taki szok!
Ludzie tam, w mieście ubierali się jak w tych wszystkich filmach o wampirach (dobry przykład – Queen of the Damned). Jak patrzyłam na nich, to jak słowo daję, wyglądali jakby właśnie mieli przerwę w kręceniu tego filmu.
To był dla mnie taki szok, jak rodzice nie pozwalali nam przechodzić na hindusa przez ulicę (czyli do połowy i tak stać na środku – tak się robi w Indiach).
No i ta cywilizacja, w sensie, ludzie. Tacy cywilizowani. Tacy mili i w ogólę. I wreszcie można było nosić co się chce.
Najbardziej to podobało mi się Centrum Handlowe, w Cairs gdzie poszliśmy do kina. Oczywiście do dupy, że same sklepy zamykały się o 5 (tak jak w całej australii), ale ta nowoczesność i w ogólę. Bo co to za mol w gurgeonie, gdzie wszędzie hindusi i wszystko hinduskie..
Jestem naprawdę szczęśliwa, że mogłam zobaczyć ten kraj i zaliczyć 3 kontynent ;)


  • RSS