naria blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Marzenie

9 komentarzy

Obejrzałam tyle filmów, czytałam książki i marzyłam o tym.. Dlaczego urodziłam się 1990 roku? Dlaczego nie mogłam się urodzić kiedyś, kiedy najważniejsze były sprawy wyłącznie życiowe, zdrowotne itp. Dlaczego muszę każdego dnia myśleć „jadę prywatnym samochodem i zanieczyszczam powietrze” i na dodatek nic nie moge z tym zrobić.
Czemu nie mogę poświęcić życie graniu na jakimś intrumencie? Czemu nie mogę wyjść na spacer po zielonej łące nie myśląc o tym jak zanieczyszczone to miejsce jest? Czemu nie moge oddychać tym samym powietrzem, którym oddychano pareset lat temu?
Czemu najważniejsze jest by zdać matematykę, czemu musze potem studiować i po co pracować?
Tak wiem, że istniały choroby i wiele ludzi umierało bez powodu, ale dałabym wszystko za taką wolność. Grać całymi dniami, siedzieć na łąkach, pisać ksiażki, słuchać ptaków (nie myśląc o tym jak wiele gatunków już nie żyje)..

4g65vzs.jpg

Moje marzenie to urodzić się w VII wieku i zostać wampirem i móc oglądać zmiany historii, by móc obserwować zmainy w ludziach, litelaturze, świecie.. i samej sobie.. Nierealne. Może dlatego jestem realistką, która nie oczekuje niczego od życia, bo i tak tego nie dostanie.

2 przerwa

9 komentarzy

Dzisiaj Ainoliina (z Finalndii) przyła do nas na 2 przerwę. Okazało się, że była w Indiach od zeszłego czwartku.
Oto zdjęcia:
nr1 (Jin, Sarah, Ainoliina)
nr2(Sarah, Jin, Ainoliina)
nr3(Ainoliina, Sergio i ja)
nr4(Ja i Cassie w drama klasie)
Ta wizyta Ainoliiny po 4 miesiącach sprawiła, że byłam bardzo happy :D
Lol, ale z siebie ciotę zrobiłam dzisiaj na art, normalnie nie mogę. Więc, pierw, idę po czarną farbę, wracam do swojego biurka i popycham pracę Sarhy i wpada w farbę (ona wydarła się na cały głos pt: oh nie!), potem przepraszam ją i otwieram farbę i przechylam ją na spodnie!! LOL! Potem idę do toalety umyć spodnie i wracam i byłam czerwona przez następne 5 minut. Normalnie bym się aż tak nie przejęła, ale tam był akurat J. LOL!
Jutro drugie 5 godzin art (i kolejnych 5 obciachów przed J)

Edit:
nr5(Sarah, Jin, Ainoliina, ja i Michał z tyłu :P)
nr6(Ainoliina, Sergio, ja, Jin)

Design Study

3 komentarzy

Jutro egzamin z design study. Tym razem na szczęście jestem spokojniejsza, bo to co zrobię na egzaminie zależy głównie od tego co zrobię w domu, ponieważ mam przekopiować to samo i ewentualnie ulepszyć jakieś szczegóły.
Mam dobry humor od ostatnich 2 dni ^^ Kajuś wtajemniczony wie why :]
Szaleje za tym cytatem: „She turned and threw her arms around me, and held me tight and she said the words I’d never heared a mortal speak in all my long immortal life: Armand, I love you.”
A teraz „Historyk”, niestety po Polsku.

Jutro i w piatek mam egzamin z art, observation study. Strasznie się tym stresuję.. Mam wrażenie, że usiądę tam i nie będę mogła nic narysować.. Mam wrażenie że do jutra zapomnę jak rysować itp… To straszne uczucie.
Jestem zła na siebie za dzisiaj. Głupia zazdrość sprawiła, że zachowałam się chamsko wobec Patixsa.. Zazdrość o kogoś kto pewnie nawet nie zważa na mnie uwagi po za lekcjami.
Dla tych co uważają, że nie mam znajomych poza bliskimi znajomymi:
Lista osób ze szkoły tu w Indiach, którzy są moimi znajomymi: Sarah, Cassie, Jin, Sana, Sana, Shrishti, Tarika, Ravi, Zain, Philbert, Ayesha, Namrita, Nikujn, Lakshmi, Echa, Rhea, Aarushi, Piya, Harnoor, czasem Thomas, czasem Aaradna, nawet Yevgeni i wiele innych random osób.

Edit: Listy część dalszy: Pamela, Nitya, Chandni, Sergio, Khalid, Rabia, Shelly, i nawet można powiedzieć, że Andre :PP Za dzisiaj XD

Dzisiaj moją pierwszą lekcją była drama. Nauczycielka kazała nam przeczytać Akt3 „Blood Wedding”, które jest przedstawieniem, które robimy jako nasze IGCSE perforemence. Dałam nam 5 minut, nie więcej, na wymyślenie improwizacji dotyczącej tego przdstawienia. Moja grupa zdążyła jedynie dać kazdemu role, co i tak nazywam źle, bo tak naprawde nie mieliśmy poprawnych ról. Pomyśleliśmy, że u nas będzie rodzina i rodzice się kłucą i ich dzieci to słyszą. Miały uciec razem z wróżką chrzestną i to było nawiązanie do przedstawienia, gdzie Panna Młoda i Leonardo uciekają ze sobą.
Nasza grupa była pierwsza. Zaczeliśmy od sceny, gdzie ojciec i matka (Cassie i Ayesha) się kłucili. Potem przeszliśmy do sceny z dziećmi (Sana, Lakshmi i Nijkunch [czy jak się to pisze]). Ja miałam być wróżką, tylko cudownie, że nie ustaliliśmy kiedy i jak się pojawiam. Więc, durnie, podeszłam szybko do nich i rozstawiłam ręce, że niby się pojawiam. Potem próbowałam przekonać te dzieci, że moge je zabrać do świata, gdzie nie będą musieli się słuchać swoich rodziców, lub zostaną tu smutni itp (co nawiązywało do przedstawienia także). Trochę przesadzili, bo ciągle nie chcieli mi niby uwierzyć. Nie wiedziałam co robić, bo chcieli żebym coś pokazała jako wróżka. Więc pani od dramy nas zatrzymała. Wyglądała na zdenerwowaną. Zaczęła coś mówić, na początku zrozumiałam, że to było w miare ok, ale jej twarz kompletnie do tego nie pasowała. Uznała, że jeszcze nigdy w życiu nie widziała u nas tak beznadziejnej improwizacji. Opieprzyła nas, że to było beznadziejne i w ogólę nie pasowała do przedstawienia, tylko fajnie, że nam przerwała zanim doszliśmy do głównego punktu.
Potem kazała drugiej grupie i zachwyciła się ich pracą. Mówiła jak cudownie itp, a potem patrzyła na nas i z tego co zrozumiałam za każdym razem kiedy mówiła coś dobrego o tamtej grupie to miała nam za złe, że my tego nie zrobiliśmy.
Potem jeszcze dała nam daty na próby do przedstawienia. Dała nam 20 dni na całe przedtawienie, gdzie jest milion linijek i jeszcze mamy egzamin z art w międy czasie! Mimo, że dzwonek na drugą lekcję zadzwonił, to poszłam do niej z paroma osobami, co też mają art i jej powiedzieliśmy, że sorry, ale każda data koliguje z datą na art. Art też jest ważne, ponieważ musimy narysować wiele rysunków do pracy zaliczeniowej do egzaminów (Observation study 12-13 chyba i Design study 19-20 chyba), a przedtawienie jest 23, co tak naprawdę daje nam 3 dni na prawidłową pracę. Powiedzieliśmy jej, że to koliguje z art, a art jest też ważne, bo już mamy z tego egzaminy (przez co nie moge się uczyć do biologii, historii ani matematyki już od jakiegoś czasu), ale ona zaczeła tylko na nas krzyczeć, że jej nie powiedzieliśmy wcześniej, tylko fajnie, że o datach do pracy na art dowiedzieliśmy się wczoraj.
Nie dość, że przez święta itp będę w szkole, na dramie i art to na dodatek oczekują od nas, żebyśmy byli na obu.
Poszłam z Sarah do nauczyciela, który się tym zajmuje i mu powiedziałyśmy, że to fizycznie nie możliwe, a my i tak już bez dramy jesteśmy zestresowani art.
Dzisiaj to w ogólę płakałam trochę na matematyce, bo powiedziałam coś głupiego przed całą klasą i przypomniała mi się szanowna rdza i B.
Ah, i jeszcze pani od biologii dałam nam dużo egzaminów i powiedziała, że mamy je zrobić przez tą przerwę (od jutra do wtorku włącznie). Dobra może racja, nie obchodze Wielkanocy, ale lubiłam spędzać ten dzień z rodziną i jeść świąteczne śniadania. Zeszłym roku jak zjadłam cornflakes zanim wszyscy wstali to dostałam ochrzan, bo przecież mamy jeść rodzinnie. I teraz znów tak będzie, bo nikt nie będzie wstawał o 8 żeby zjeść zemną śniadanie świąteczne.
I co jeszcze pogarsza sprawę, jest to, że J. nie ma w szkole od 3 dni.. Nie wiem dlaczego, ale jest mi tak pusto bez niego jak go nie widzie przez więcej niż 1 dzień szkolny. Np. Kaja i Emi pewnie pamiętają, jak narzekałam na DA w journals, że mnie nie zauważył przez 1 dzień. Teraz nie widze go już od 5, a dojdzie jeszcze tydzień o ile przyjdzie do szkoły w następnym tygodniu. Tak mnie denerwuje ta sprawa.
Rozdawali dzisiaj jajka czekoladowe ala jajko niespodzianka na lekcji TAP, co jest lekcją na apele, ale akurat dzisiaj nic nie było. Razem z Cassie i Patrycją (patixs :P) próbowałyśmy złożyć „prezent” Cassie, który na początku uznałyśmy, za świnie, ale okazał się różowym słoniem xD Było ciekawie, bo nie mogłyśmy go złożyć przez długi czas.
Poszłam spać od razu po szkole i postanowiłam, że nie ma sensu się załamywać. Oczywiście, to jest trudne i normalnie tego nie przeżyję (dzisiaj uświadomiłam sobie, że pewnie J. będzie na naszym przedstawieniu tak jak był na przedstawieniu Emi), ale nie ma sensu przez cały dzień myśleć o tym. Mam dosyć bycia zależną od tego co ludzie mówią, i mam dosyć tego, że każdy nauczyciel myśli, że tylko jego przedmiot jest ważny (dobrze, że mam 6 przedmiotów, a nie 14), ale jedno co mogę zrobić to przynajmniej starać się i spróbować to jakoś rozwiązać.


  • RSS