Jutro mam ostatni egzamin z matematyki, a pojutrze mam ostatni egzamin z histori, który jednocześnie jest ostatnim z 12 egzaminów.
Za 8 dni będę już w Polsce. Nie mogę w to uwierzyć (powtarzam się znów xD)
Ah, tak, pierwszego dnia do Geanta (czy jak oni to teraz nazwali) i do McDonalda z normalnym hamburgerem!! A potem następnego dnia do Galerii Mokotów!!
Nie mogę uwierzyć, że zostały mi tylko dwa egzaminy i koniec. W sumie to one trwały tak długo, a tak naprawdę to tylko 15 dni.
W ogólę prawie nic nie mam przygotowanego do spakowania. Mam tylko parę random ubrań i ubranie na lot samolotem. Z doświadczenia wiem, że będzie zimno w długim locie, bo leci się wyżej niż krótkim lotem i wiem, że trzeba niestety mieć długie spodnie. Jedne czego nienawidzę w samolotach, to że się ciągle albo je, albo śpi. Pamiętam, że lot z Australii do Indii (z przystankiem w Singapurze) był strasznie męczący. Nie dość, że przez noc, to jeszcze trwał tak długo. Mam nadzieję, że ten lot nie będzie tak zły jak poprzedni.
Będe tęsknić za Tatą i Hermione, którzy zostają tutaj w domu.. Szczególnie za moim uroczym małym Hermisiem! Pamiętam, że przeżyłam wyjazd do Australii tylko dlatego, że było tam parę futrzaków po drodze do głaskania, więc Kaja, martw się o swojego kota bo go wykorzystam :3
Muszę iść się uczyć do matematyki niestety..